Rokytnice 2018

 

Od 5 lat co roku wybieramy się z dziećmi w okresie ferii na narty. W tym roku pierwszy raz pojechaliśmy za granicę. Wybór padł na Rokytnice n. Jizerou. Po części dlatego, że ostatni raz tam byliśmy 10 lat temu, a po drugie, wiedzieliśmy, że są tam dobrze przygotowane i dość długie stoki. Jeśli chodzi o stoki nie zawiedliśmy się, co do reszty … zaraz się okaże 🙂

Pierwszym zaskoczeniem było jak zwykle to, iż w Czechach zawsze jest dużo więcej śniegu niż w Polsce. Dzieci oczywiście były zachwycone, „śniegowa” aura w Polsce od wielu lat nas nie rozpieszcza. Nasz Pension Siedl, umieszczony był na dość dużym wzniesieniu i miałem nawet lekkie problemy podjechać pod sam pensjonat – śniegu po prostu była MASA :).

Zacznę od pensjonatu – Pension Siedl nie okazał się niestety tym WYMARZONYM ;). Dostaliśmy pokój na samej górze ( 3 piętro ), bez balkonu. Wdrapanie się tam z maluchami to niezłe wyzwanie. Pokój jak na rodzinę 4-osobową niewielki. W cenie pokoju niestety nie było takich „frykasów” jak np. czajnik. No i oczywiście nieśmiertelna zasłona z ceraty w prysznicu. Cóż, za 500 Euro za tydzień to umówmy się trochę słabo.  Jedzenie w pensjonacie
( obiadokolacje ), również były słabiutkie ( 140 CZK dorosły, 90 CZK dziecko ). Po jednej próbie odpuściliśmy sobie jedzenie tam :(. Na obiad podano roladę z wieprzowiny i ziemniaki z wody. Tak, to wszystko :D.  Wieprzowina zresztą rządziła w tym pensionie. Do końca tygodnia podawali tylko dania ze świnki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *